RECENZJE KSIĄŻEK: Chłopiec w pasiastej piżamie - J. Boyne #9

RECENZJE KSIĄŻEK: Chłopiec w pasiastej piżamie - J. Boyne #9





Chłopiec w pasiastej piżamie J. Boyne to książka która na mojej liście "Chce przeczytać" była już dość długo. I nadszedł ten czas, że ją przeczytałam. Książka ma tylko 200 stron i bardzo dużą czcionkę. Czyta się ją bardzo szybko. Ja przeczytałam ją w jeden dzień.
Książka opowiada historię dwóch chłopców, którzy urodzili się tego samego dnia i roku. Jednak mimo, że są w tym samym wieku i są do siebie podobni to bardzo się różnią. Bruno jest synem niemieckiego oficera natomiast Szmul to syn żydowskiego zegarmistrza. I w czasach wojny w której przyszło im żyć to pochodzenie decyduje o ich losie. Po raz pierwszy spotykają się po dwóch stronach ogrodzenia. Jednak to Szmul jest po tej gorsze. Tam gdzie panuje ciasnota, choroby, głód, strach. Chłopcy spotykają się przy ogrodzeniu, rozmawiają. Dochodzi też do ich 2 spotkań po rożnych stronach ogrodzenia. Jednak nie zawsze będą to przyjemne spotkania, czasami wręcz tragiczne.

Książkę jak już wspomniałam czyta się bardzo szybko. Dla mnie osobiście napisana jest zbyt prosto, nie mogłam się w nią wczuć właśnie przez to, że przeczytałam ją bardzo szybko. Opisy nie są jakoś skonstruowane, jest ich mało. Wszystko szybko się dzieje.

Historia opowiedziana jest z perspektywy dziecka. Wiadomo jak to dzieci odbierają one świat trochę inaczej, nie widzą oczywistego zła, dopiero po upływie czasu zaczynają rozumieć z czym mają do czynienia. Tak samo z Brunonem, który dopiero po swoich zachowaniach czy rozmowie ze Szmulem rozumie, że jego kolega zza ogrodzenia żyje w innej rzeczywistości.

Nie żałuję, że ją przeczytałam. chyba po prostu spodziewałam się czegoś innego. Jednak uważam, że warto ją przeczytać. W najbliższym czasie mam zamiar obejrzeć także film.

Paździenikowe denko

Paździenikowe denko

Kolejny miesiąc za nami czyli czas na denko. Jestem z siebie w tym miesiącu bardzo dumna bo udało mi się nie kupić żadnego kosmetyku! Wow! wow! wow! Udało mi się zużyć też kilka kosmetyków ale o tym już niżej.



Jak widzicie udało mi się zużyć 7 kosmetyków. Jestem zadowolona przede wszystkim dlatego, że nic w październiku nie kupiłam! :)
RECENZJE KSIĄŻEK: Dwadzieścia jeden uderzeń serca - D. Ryan #8

RECENZJE KSIĄŻEK: Dwadzieścia jeden uderzeń serca - D. Ryan #8

"Dwadzieścia jeden uderzeń serca" to książka napisana przez Donalda Ryana - irlandzkiego pisarza. Książka została wydana w 2012 r. po raz pierwszy i spotkała się z ogromnym zainteresowaniem czytelników a także uznaniem krytyków literackich. Cieszę, się, że i ja również miałam możliwość przeczytać tą pozycję. Książka mimo, iż na okładce przedstawiona jest jako powieść taką typową powieścią nie jest - przynajmniej w moim odczuciu.



W książce poznajemy głos 21 osób, które ze swojej perspektywy opisują sytuację. Każdy praktycznie każdego zna, analizuje jego zachowanie. Jest to opowieść o upadku lokalnej firmy budowlanej, która dawała pracę wielu osobom. Kryzys ekonomiczny dociera też na prowincję. Ludzie radzą sobie z tym na różny sposób. Każdy inaczej interpretuje zdarzenia, dodaje im swoje emocje, lekko przekręca fakty. Każdy z narratorów - dwudziestu jeden różnych osób - tworzy obraz rzeczywistości. Każdy z nich musi się odnaleźć w nowym świecie. Bez względu czy to jest mała dziewczynka, imigranci którzy przybyli tu do pracy czy homoseksualna kobieta. Wszyscy mają swoje historie.

Książka napisana jest prostym, surowym językiem. Nie ma tu żadnych ubarwień, zbędnych opisów czy dialogów. Książka ma niecałe 170 stron w czym aż 21 rozdziałów.  Nie znajdziemy tu koloryzowania. Akcja książki tak naprawdę mogłaby rozgrywać się w dowolnym miejscu na świecie. Prawie każdy z nas tak naprawę mógłby być bohaterem tej książki w pewnej sytuacji w swoim życiu.

Nie jest to książka lekko, do przeczytania na raz. Mimo małej objętości czytałam ją dość długo.
Książka z tego co czytałam dostała dużo nagród, autor został kilkukrotnie nagradzany. Lubię czasami przeczytać książkę, która traktuje o czymś innym, w innym stylu niż książki od których uginają się półki bibliotek i księgarń.



RECENZJE KSIĄŻEK: Kołysanka z Auschwitz - M. Escobar #7

RECENZJE KSIĄŻEK: Kołysanka z Auschwitz - M. Escobar #7

Podczas swojej czytelniczej przygody miałam przyjemność przeczytać kilka książek o tematyce wojennej. Gdzie wojna była na pierwszym planie albo była "tylko" tłem rozgrywającej się akcji książki. Były to zarówno książki, których akcja rozgrywała się w Polsce ale również i takie gdzie bohaterowie mieszkali np. we Francji.

Dziś zapraszam Was na recenzję książki "Kołysanka z Auschwitz" M. Escobar. Książka została wydana przez Wydawnictwo Kobiece, w marcu 2019 r.  Oprawa jest twarda, książkę bardzo szybko się czyta i ma tylko 240 stron. 




Początkowo poznajemy rodzinę Helene Hannemann, która jest Niemką z czystej krwi. Jednak zakochuje się ona w Johannie - Romie - przez co pewnego ranka 1943 r. do drzwi ich mieszkania pukają mundurowi. Zostają oni zesłani do Auschwitz razem z piątką swoich dzieci. Helene ma wybór, może zostać w domu pozwalając aby jej najbliższa rodzina została umieszczona w obozie. Jednak Helene - jako matka - nie waha się ani minuty i razem ze swoimi najbliższymi udaję się w podróż w nieznane. Zostają przetransportowani do Polski, do Auschwitz, gdzie zostają rozdzieleni. Matka zostaje z dziećmi a ojciec zostaje skierowany do obozu dla mężczyzn.

Helen z zawodu jest pielęgniarką, a także Niemką. Zostaje wyznaczona przez doktora Mengela do prowadzenia obozowego przedszkola. Po bardzo krótkim namyśle Helene przyjmuje propozycje i tworzy w tej okrutnej rzeczywistości oazę dla dzieci. Miejsce, w  którym w trudach obozowej codzienności dzieci mogą spędzić czas razem, pobawić się a także zjeść więcej niż w barakach. 
Helen traktowała wszystkie dzieci tak samo, otaczała je ciepłem. 

Książka oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Przedstawiona historia jest smutna, przerażająca - jak wszystkie książki o takiej tematyce - przede wszystkim taka która zapada w pamięć. Pokazuje wielką miłość matki do dziecka, większa niż swoje dobro, swój komfort, wolność. Myślę, że taki wybór może zrozumieć tylko matka. I dla niej jest to oczywisty wybór. 

Mimo, że książka porusza temat wojenny, obozowy to nie wywarła na mnie takiego odczucia przerażenia głównej bohaterki czy pozostałych współwięźniów. Myślę, że mało jest tu emocji, które targają obozowiczami, nie czułam dramatyzmu sytuacji, okrucieństwa jakie panowało w obozach. Dla mnie było to za bardzo powierzchownie pokazane, za mało było emocji. Nie wiem może czytałam to w złym momencie a może taki zamysł był autora. 

Jednak mimo to polecam Wam przeczytanie tej książki z bardzo smutnym zakończaniem

Czytaliście podobała Wam się? Jakie są Wasze odczucia? 



Wrześniowe denko i nowiści  '19

Wrześniowe denko i nowiści '19

Wstyd mi, że tak zaniedbuję tego bloga. Praktycznie pojawiają się tu tylko denkowe posty i co jakiś czas recenzja jakiejś książki. I dziś znowu przychodzę z denkiem wrześniowym. I jestem z siebie dumna bo nareszcie zużyłam więcej niż kupiłam. A na zdjęciach wygląda to tak:


A tutaj zakupy z września


Recenzje książek: Najeźdźcy - K. Waclawiak #6

Recenzje książek: Najeźdźcy - K. Waclawiak #6



Dziś przychodzę do Was z książką "Najeźdźcy" Karoliny Waclawiak. Autorka książki urodziła się w Polsce jednak od drugiego roku życia mieszka w USA. Najeźdźcy to jej druga powieść.
Zacznę może od samego wydania książki, które bardzo mi się spodobało. Faktura okładki jest leciutko chropowata, ma skrzydełka.  Książkę bardzo dobrze się czyta.

Książka podzielona jest na 29 rozdziałów. Naprzemiennie, z perspektywy Cheryl i Teddego.

Akcja książki rozgrywa się w Little Neck Cove, miejscu gdzie mieszkają bardzo bogaci ludzi. Tworzą oni zamkniętą nadmorską społeczność, gdzie nawet dostęp do plaży jest prywatny. Główną bohaterką jest Cheryl -  druga żona Jeffrey'a - która czuje, że nie za bardzo prasuje do tej hermetycznej społeczności. Spotyka się z żonami bogatych mężów, spędza z nimi czas jednak podświadomie wie, że nie jest do końca akceptowana, co ma związek z tym, że zajęła miejsce ich przyjaciółki (pierwszej żony Jeffrey'a). Pasierb Cherryl - Teddy- zostaje wyrzucony ze studiów i wraca do domu. On też nie czuje się tu najlepiej mimo, iż wychował się w tym miejscu. W okolicy zaczynają pojawiać się osoby z zewnątrz, które zakłócają idealne miejsce dla zamożnych środowisk. Mieszkańcy nie chcą na to pozwolić, żeby obcy zakłócali ich idealne życie, dom czy plaże. Nie chcą pozwolić na to aby obcy przebywali na ich terenie. Pewne wydarzenia sprawiają, że mieszkańcy wpadają na pomysł zbudowania płotu. Płotu, który odgrodzi ich od ludzi z zewnątrz, sprawi, że będą czuli się bezpiecznie, tak,że ich spokój nie zostanie zakłócony. Tylko czy na pewno tak się stanie, czy odgrodzenia się od świata białym płotem sprawi, że w tej małej enklawie zapanuje ład i porządek? 
Najeźdźcy opowiedziani są z perspektywy dwóch osób - Cheryl i Tedde'go. Dzięki temu poznajemy myśli uczucia osób, które nie czują się za dobrze w tym miejscu.  
Mamy tutaj typowe myślenie, że jeśli ktoś jest biedny, nie ma markowych ciuchów czy nie jeździ dobrym samochodem to od razu jest zły, to on popełnił przestępstwo i na pewno zrobi to jeszcze raz. Tak myślą mieszkańcy Little Neck Cove. Jednak nie jest to prawda, bo tak naprawdę wszystko co wydarzyło się Little Neck Cove wydarzyło się z udziałem tylko tych ludzi, którzy tu mieszkają, należą do społeczności.

Czytając książkę towarzyszyło mi uczucie tajemniczości, mroczności, sekretu. Tak, że książkę chciałam jak najszybciej przeczytać, poznać jak ta historia się skończy, do czego splot pewnych wydarzeń doprowadzi. 

Najeźdźcy to także książka o rodzinie, małżeństwie, o relacjach panujących pomiędzy ludźmi. Tym, ludziom materialnie nic nie brakuje jednak ciągle są niezadowoleni. Ich małżeństwa rozpadają się, kobiety chcą mężów zatrzymać bo wiedzą, że jeśli się rozwiodą skończy się ich idealne życie. Również Cheryl, której małżeństwo zmierza ku końcowi wie, że po rozstaniu nie będzie mogła tu zostać, że ktoś zajmie jej miejsce. Osoby, które tu mieszkają nie są szczęśliwe, stwarzają tylko pozory szczęścia.

Książka napisana jest dość prostym, łatwym w odbiorze językiem.

Czy polecam przeczytanie tej książki? Tak, myślę, że warto po nią sięgnąć. Mi osobiście podobała się i cieszę się, że miałam możliwość ją przeczytać.


Sierpniowe denko i nowości '19

Sierpniowe denko i nowości '19

Witajcie we wrześniu! Ktoś mi powie gdzie zleciały te wakacje i mój urlop?
I od razu na wstępie jako, że jutro wracam po urlopie do pracy to czuje się tak jakbym rozpoczynała jakiś nowy etap. Nie wiem ten wrzesień na mnie tak zadziałał, powrót do szkół, powolna zmiana pogody a także koniec wakacji. Mam zamiar zmobilizować się w pewnych dziedzinach swojego życia (m.in ćwiczyć jeszcze więcej, zdrowiej jeść, pisać BLOGA regularnie, a także prowadzić dalej instagrama -> ZAPRASZAM ).

Dzisiaj przychodzę do Was z tradycyjnym już postem na początku miesiąca czyli DENKO i NOWOŚCI. Denko skromne ale zakupy już nie.


Denko nie za duże ale to zawsze coś do przodu. Cieszę się, że udało mi się wydenkować 2 produkty do depilacji bo zalegały już pewien czas na półce. Kolejnym takim produktem jest reduktor rozstępów z Ziaji. Mam sporo jeszcze takich produktów już otwartych ale odstawionych na boczny tor. I właśnie teraz będę się skupiała na nich, żeby w Nowy Rok wejść z jak najmniejszą liczbą kosmetyków. (Nowy Rok jak to brzmi przy tych upałach ale to tak naprawdę 4 miesiące do tego czasu.)


W tym miesiącu zaszalałam pod względem zakupów. Wszystko przez Yves Rocher i ich urodzinową promocję dla mnie. Od września zaciskam pasa i nastawiam się na zużywanie. No dobra nie tylko przez to. promocja w Rossmanie też nie pomogła no i jeszcze dodatki do gazet.


A jak u Was wygląda denkowanie? Dużo udało się zużyć? Czy więcej zakupów jak u mnie?

Copyright © 2014 O wszystkim i o niczym , Blogger